Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Wydanie bez ograniczeń: Matura
Forum Notebookcheck.pl > Rozrywka > Off-topic
wacek_1984
Czytajta po kolei

http://wyborcza.pl/1,95892,9882464,Nie_jes...iwa___list.html
http://www.playr.pl/2011/07/a-jednak-jeste...na-to-pierwsze/

Wychodzi na to że społeczeństwo nam ostro głupieje, pamiętam jak rok temu kumpel który nie widział matmy od 5lat, wziął taką maturę rozszerzoną i walnął 80%, mi udało się tylko 75% bo zapomniałem logarytmów;D I strzelałem bardzo słabo. Liczone było bez tablic, stąd takie stare capy jak my nie pamiętały wzorów:D
kazek
Za moich czasów...
midzi
Trudno pisać na ten temat nie mając badań statystycznych przed oczyma, ale ja bym te problemy maturzystów z matematyką i obniżanie jej poziomu trudności na maturze powiązał ze zmianą pokoleniową, która następuje w samej generacji Y. "Starsza" generacja Y urodzona w latach 80-tych do końca wyżu demograficznego zaczynała dzieciństwo w kompletnie innych warunkach. W przedszkolu (zerówka) zapoznawało się z elementarzem po starszym bracie, albo siostrze, a na zajęciach robiło się szlaczki, multum szlaczków. Na wyścigi kto szybciej! Tak mijało mi życie przedszkolne. W telewizji zaczęły się już pojawiać zagraniczne bajki przy których spędzało się kilka godzin dziennie, ale resztę czasu poświęcało się na zabawę, kopanie ziemianek, albo nawet naukę, czy czytanie książek. O komputerach na przełomie lat 80' i 90' mało kto jeszcze słyszał. W szkole też pamiętam tą rywalizację kto rozwiąże więcej zadań, kto będzie szybszy. Co prawda zaczęły się już pojawiać komputery 386/486, a nawet Pentium I, ale nie było to takie powszechne. Prędzej grało się na Amidze, Commodore, albo na Pegasusie, który był hitem u znajomych. Ah te Ninja Turtles biggrin.gif

Także wiele lat życia pokolenie lat 80-tych spędziło na zabawie, a dopiero gdzieś w połowie podstawówki komputery zaczęły przejmować nad nami władzę. Teraz dzieje się to o wiele szybciej. Mam w Hamburgu ciotkę z dwoma dzieciakami (w tym mojego chrześniaka). Są w wieku 6 i 12 lat, a nie widzą życia poza komputerem. Od małego siedzą i siedzą przy komputerze. Starszy w wieku 2 lat sam uruchamiał komputer i włączał sobie ulubioną grę Hugo. Ojciec informatyk - to sporo tłumaczy smile.gif

Jaka jest konkluzja tego co napisałem. Pokolenie lat 80-tych miało jeszcze styczność z normalnym światem przed erą komputerów, facebooka, google'a, P2P, gier online etc. a pokolenie niżu demograficznego od początku lat 90-tych z komputerami miało już styczność praktycznie od małego. Marne przygotowanie z matematyki od samego początku drogi edukacyjnej powodowało, że młodzież ma te opóźnienie 2-3 lata z matematyki na maturze względem kolegów z połowy lat 80-tych. Na pewno do tego przyczyniło się też gimnazjum, gdzie podobno jest powtórka z ostatnich klas podstawówki, a w liceum brakuje tego ostatniego roku na przerobienie dodatkowych treści.
Manianek
QUOTE(wacek_1984 @ 4-07-2011, 11:27) *
Wychodzi na to że społeczeństwo nam ostro głupieje, pamiętam jak rok temu kumpel który nie widział matmy od 5lat, wziął taką maturę rozszerzoną i walnął 80%, mi udało się tylko 75% bo zapomniałem logarytmów;D I strzelałem bardzo słabo. Liczone było bez tablic, stąd takie stare capy jak my nie pamiętały wzorów:D

Jestem ubiegłorocznym maturzystą i jakoś w to nie mogę uwierzyć.
A już wiem. Przecież sami sobie te prace porównywaliście do klucza. Egzaminatorzy niestety przy sprawdzaniu trochę mniej punktów dają. Sam miałem 80 % na maturze rozszerzonej. Robiłem także matury sprzed kilku, nawet kilkunastu lat. Do rozwiązania wielu zadań potrzebna była wiedza z pierwszego roku studiów technicznych rolleyes.gif Niewątpliwie poziom matury się obniża.


QUOTE(midzi @ 4-07-2011, 11:58) *
Trudno pisać na ten temat nie mając badań statystycznych przed oczyma, ale ja bym te problemy maturzystów z matematyką i obniżanie jej poziomu trudności na maturze powiązał ze zmianą pokoleniową, która następuje w samej generacji Y. "Starsza" generacja Y urodzona w latach 80-tych do końca wyżu demograficznego zaczynała dzieciństwo w kompletnie innych warunkach. W przedszkolu (zerówka) zapoznawało się z elementarzem po starszym bracie, albo siostrze, a na zajęciach robiło się szlaczki, multum szlaczków. Na wyścigi kto szybciej! Tak mijało mi życie przedszkolne. W telewizji zaczęły się już pojawiać zagraniczne bajki przy których spędzało się kilka godzin dziennie, ale resztę czasu poświęcało się na zabawę, kopanie ziemianek, albo nawet naukę, czy czytanie książek. O komputerach na przełomie lat 80' i 90' mało kto jeszcze słyszał. W szkole też pamiętam tą rywalizację kto rozwiąże więcej zadań, kto będzie szybszy. Co prawda zaczęły się już pojawiać komputery 386/486, a nawet Pentium I, ale nie było to takie powszechne. Prędzej grało się na Amidze, Commodore, albo na Pegasusie, który był hitem u znajomych. Ah te Ninja Turtles biggrin.gif

Także wiele lat życia pokolenie lat 80-tych spędziło na zabawie, a dopiero gdzieś w połowie podstawówki komputery zaczęły przejmować nad nami władzę. Teraz dzieje się to o wiele szybciej. Mam w Hamburgu ciotkę z dwoma dzieciakami (w tym mojego chrześniaka). Są w wieku 6 i 12 lat, a nie widzą życia poza komputerem. Od małego siedzą i siedzą przy komputerze. Starszy w wieku 2 lat sam uruchamiał komputer i włączał sobie ulubioną grę Hugo. Ojciec informatyk - to sporo tłumaczy smile.gif

Jaka jest konkluzja tego co napisałem. Pokolenie lat 80-tych miało jeszcze styczność z normalnym światem przed erą komputerów, facebooka, google'a, P2P, gier online etc. a pokolenie niżu demograficznego od początku lat 90-tych z komputerami miało już styczność praktycznie od małego. Marne przygotowanie z matematyki od samego początku drogi edukacyjnej powodowało, że młodzież ma te opóźnienie 2-3 lata z matematyki na maturze względem kolegów z połowy lat 80-tych. Na pewno do tego przyczyniło się też gimnazjum, gdzie podobno jest powtórka z ostatnich klas podstawówki, a w liceum brakuje tego ostatniego roku na przerobienie dodatkowych treści.


Niektórzy ogłaszają, że gimnazja są sukcesem. Gówno prawda!! (przepraszam za słownictwo). To tylko strata czasu na powtarzanie podstawówki. W Liceum bardzo barkuje tego jednego roku zabranego przez gimnazjum.
jzjz
QUOTE(Manianek @ 4-07-2011, 12:07) *
A już wiem. Przecież sami sobie te prace porównywaliście do klucza. Egzaminatorzy niestety przy sprawdzaniu trochę mniej punktów dają. Sam miałem 80 % na maturze rozszerzonej.

Nie no, bez kitu. To jest matematyka. Albo jest dobrze rozwiązane albo nie. Egzaminatorzy nie mogą uznaniowo obcinać punktów.
Manianek
Przecież punkty przyznaje się nie tylko za wynik ale także za rozwiązanie. Ocenianie prac to nie jest niestety nauka ścisła.

Na studiach bywa i tak, że wszystko masz dobrze i oblewasz, bo prowadzącemu nie przypadła do gustu twoja facjata laugh.gif W przypadku matur na pewno tak nie jest, ale na pewno zdarzają się sytuacje, w których ocenianie nie jest sprawiedliwe.
wacek_1984
Widziałem gdzieś taką statystykę, która pokazywała że sporo 28-30 punktowców miało ponaciągane, zamiast takiej płynnej górki, była jakaś skocznia dla Małysza;)

A na studiach to są różne cyrki, typu zdanie metodą losowego podziału stołu ( podrzut prac nad stołem, co spadnie na, zdaje, co poza oblewa). Różne taktyki zaliczania typu: PanDa. Także negocjacje n-tej poprawki z totalnie trudnego przedmiotu, który wykładowca ocenia wg własnego widzimisie.

Było zajebiście:D
czyzyk
hmm..
Mature zdawalem w 97r , matma byla obowiazkowa i wszystko sciagnalem tongue.gif ( nie bylem wyjatkiem - wszyscy zarli kanapki i czekali na sciagi )
MAtematyki na powaznie uczylem sie dopiero na studiach , korki obowiazkowe przez 1,5 roku . Matamatyka to w koncu krolowa nauk, ktorej trzeba poswiecac troszke wiecej czasu wink.gif

Czy kiedys na maturze nie bylo latwiej ??
midzi
Oczywiście tak było. Wykres powinien przypominać drugi obrazek, czyli krzywą Gaussa. Naciągali jak cholera.



Manianek
Ja jestem w trakcie studiów, może po ukończeniu będę się z tego śmiał, ale takie sposoby oceniania są cholernie denerwujące...

Dotychczas nie wiedziałem, dlaczego mówiono, że żeby ukończyć Polibudę, trzeba mieć motywację. Teraz już wiem, że jak człowiek nie jest uparty, to sposób oceniania i traktowania studentów sprawi, że szybko zrezygnuje ze studiów.
wacek_1984
I tak obecnie uczelnie dostały po dupie po zniesieniu służby wojskowej, możliwe że niektóre się w końcu obudzą i nie będą traktować studenta jako zło konieczne.
Manianek
QUOTE(midzi @ 4-07-2011, 13:55) *
Oczywiście tak było. Wykres powinien przypominać drugi obrazek, czyli krzywą Gaussa. Naciągali jak cholera.

Dziwne jest, że ten skok jest w okolicy 20 % a nie 30 %... Dla 30 % wartość pokrywa się mniej więcej z krzywą Gaussa. Przecież naciąganie punktów osobom, które i tak nie zdadzą nijak sensu nie ma.
midzi
Jak to przecież próg jest od 21 punktów, więc wszystko pasuje idealnie. Jeszcze 20 punktów oblewa, a od 21 zalicza.
Manianek
Chwila, to na maturze podstawowej z matmy 100 % to 70 a nie 50 pkt??Nawet nie wiedziałem... Myślałem, że te wykresy są dla procentów i ucięte przy 70, bo dalej już słupki są okropnie niziutkie.
W takim razie, wszystko jasne rolleyes.gif

Co do tego listu z gazeta.pl. Aby nie zdać podstawowej matury z matematyki, to naprawdę trzeba się postarać... Matura ma sprawdzać ogólną wiedzę, i dobrze się dzieje, że osoby nie potrafiące myśleć kompletnie nie dostają świadectwa dojrzałości.
midzi
Ja akurat broniłbym autorki tego listu. Wiadomo, że to GW i został on mocno "upiększony", ale prawda jest taka, że po co tej pannie matematyka na podstawowym? Będzie potrafiła policzyć dzieciakom średnią w szkole po polonistyce? Bez tego też potrafiłaby to zrobić.

Mam u siebie w rodzinie takie dwa przypadki. Siostrę rodzoną, która nienawidziła czytać i po napisaniu matury (matma rozszerzona 100% i fizyka coś koło tego) powiedziała, że już nigdy nikt nie zmusi jej do przeczytania książki i nie robi tego tongue.gif
Z drugiej strony siostra z dalszej rodziny, która miała całkowicie odwrotna sytuacją, humanistka która bez problemu dostała się na prawo, a po męczarniach zdała maturę z matematyki na równo 30% w ubiegłym roku.
jzjz
QUOTE(midzi @ 4-07-2011, 14:29) *
Z drugiej strony siostra z dalszej rodziny, która miała całkowicie odwrotna sytuacją, humanistka która bez problemu dostała się na prawo, a po męczarniach zdała maturę z matematyki na równo 30% w ubiegłym roku.

A jaki wynik na egzminie z logiki?
Manianek
No jeżeli popierasz pogląd, że matematyka jest niepotrzebna w codziennym życiu (tylko dodawanie, odejmowanie, mnożenie i procenty), no to trzeba pokazać kompletnie odmienny punkt widzenia, według którego w życiu z języka polskiego potrzebne są tylko umiejętność czytania i pisania. Inne umiejętności, takie jak zrozumienie tekstu literackiego, dłuższa pisemna forma wypowiedzi, czy nie daj Boże nawet znajomość podstawowych lektur są kompletnie niepotrzebne.

Idąc tym tokiem rozumowania to ani matematyka ani język polski są niepotrzebne, a więc matura jest kompletnie niepotrzebna...

PS. Nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek człowiek, twierdzący, że jest w miarę inteligentny nie potrafiłby obliczyć objętości jakiejś bryły lub też nie znał "Pana Tadeusza"...
jzjz
QUOTE(Manianek @ 4-07-2011, 14:41) *
PS. Nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek człowiek, twierdzący, że jest w miarę inteligentny nie potrafiłby obliczyć objętości jakiejś bryły lub też nie znał "Pana Tadeusza"...

Hihi... A przypomniało mi się, jak pewna młoda dama kupowała farbę do pomalowania mieszkania:
- A na ile ta farba starcza?
- 1 litr na 9mkw
- Aaaa, to ja mam mieszkanie 45mkw, to akurat baniak 5l poprosze

Rispekt smile.gif
kazek
No co, dobrze wyliczyła tongue.gif. Może akurat sufit malowała wink.gif.
Manianek
Taka sytuacja to tylko w USA...
wacek_1984
Ta, jak kiedyś liczyłem objętość z całki bo wzoru zapomniałem, to mnie pół roku wyśmiało:D (rozwiązywałem zadanie dla jakiegoś znajomka młodszego)

Podstawy matmy, biologi, fizyki itp KAŻDY powinien znać (np moja babcia nie zna, ale nie miała takiego farta jak my i nie mogła chodzić do szkoły). Wiedza się uzupełnia, niektórzy nie zdają sobie sprawy nawet jak bardzo.

Mając logikę na studiach, szedłem przez nią jak przecinak, dlaczego? na matmie mieliśmy logikę matematyczną. Ale jak byłem na studiach z zarządzania, wykładowczyni nie lubiła mnie za liczenie w pamięci, bodajże macierzy. Działania były proste, ale ludzie nie wiedzieli co jak skąd i kiedy. tyle że jak kazała mi zamienić wynik dziesiętny na ułamek nie zdzierżyłem. Poszedłem po przepisanie przedmiotu, do dziś pamiętam tekst mojej prowadzącej z Inf: ten poziom którego Pani uczy to nawet nie jest poziomem liceum, proszę przepisać te oceny. Potem miałem problem na ekonometrii przez to:D (prowadząca wymyśliła zadanie i nie posprawdzała co wyjdzie, kalkulator naukowy skończył mi się w połowie obliczeń, nie pomogły tłumaczenia że tego nie da się szybko policzyć na piechotę, no i 2:D, najśmieszniejsze było to że niektórzy pozaokrąglali do wartości setnych i zdali, niektórzy mieli to samo i nie. Życie kurde to nie bajka:D


Edit:
@jzjz - Miazga:D
midzi
Na Logice miała 4 i to była jej najniższa ocena jaką do tej pory dostała. Ale o czym tu gadać jak ma jedną z najwyższych średnich na 2 roku UW.
wacek_1984
A idź i nie dobijaj ludzi, ja przez całe studia miałem średnią ledwo ponad 4, już nawet nie pamiętam ile. Tyle że ja się nigdy nie uczyłem za wiele.
midzi
Miałem kumpla, który nie miał żadnej trójki przez całe studia z prawa na UW i ukończył je z najlepszych wynikiem w grupie. Raz po pasterce wygonił swoją pannę do domu, dał jej coś do jedzenia na drogę i wziął się do nauki biggrin.gif
Manianek
QUOTE(wacek_1984 @ 4-07-2011, 15:04) *
A idź i nie dobijaj ludzi, ja przez całe studia miałem średnią ledwo ponad 4, już nawet nie pamiętam ile. Tyle że ja się nigdy nie uczyłem za wiele.

W tym semestrze będę miał średnią sporo poniżej 4, tyle że kompletnie miałem gdzieś oceny, byleby wszystko pozaliczać. Ogólnie stwierdzam, że wyniki na maturze nijak mają się do późniejszych wyników na studiach dosyć często, szczególnie że w grę wchodzi bardzo atrakcyjne "życie studenckie".
jzjz
QUOTE(Manianek @ 4-07-2011, 14:54) *
Taka sytuacja to tylko w USA...

jedyny związek tej sytuacji z USA jest taki, że wspomniany sklep z farbami mieści się na ulicy Hawajskiej smile.gif
sixsixsix
QUOTE(midzi @ 4-07-2011, 13:55) *
Oczywiście tak było. Wykres powinien przypominać drugi obrazek, czyli krzywą Gaussa. Naciągali jak cholera.






to jest wykres wynikow z jezyka polskiego i dlatego jest 70punktow. u mnie w systemie OBIEG wyglada prawie identycznie wiec GW nic nie naciagala. dam za to wykres z matmy podstawowej i tu juz widac ze w ogole nie naciagaja, bo nie maja jak. klucz jest jasno napisany i albo jesty punkt albo nie. co innego z polskiego



Uploaded with ImageShack.us



btw temat "matura" w dziale rozrywka... ciekawe:D
jzjz
nie o maturze, ale w podobnej tematyce

http://www.zw.com.pl/artykul/613675_Mierni...golniakach.html

Manianek
Już wychodzi niż demograficzny. Dalej będzie tylko gorzej. A już od dłuższego czasu mówi się: za dużo ogólniaków, za mało techników i zawodówek. Przecież nie każdy musi mieć magistra, szczególnie magistra politologii lub Marketingu i Zarządzania, bo inżynierzy by nam się przydali.
dweller
QUOTE(Manianek @ 6-07-2011, 22:20) *
Już wychodzi niż demograficzny. Dalej będzie tylko gorzej. A już od dłuższego czasu mówi się: za dużo ogólniaków, za mało techników i zawodówek. Przecież nie każdy musi mieć magistra, szczególnie magistra politologii lub Marketingu i Zarządzania, bo inżynierzy by nam się przydali.

Tylko, że większość się nie nadaje na inżynierów. Poza tym co definiuje tytuł zawodowy, poza tym że ktoś był na tyle wytrwały, by ukończyć politechnikę? Znam na pęczki osób, które bez przejścia politechniki czy technikum maja wiedzę niewiele gorszą niż świeżo upieczone "inżyniery" :3 Potrzeba nam ludzi zaradnych, z pasją a nie kolejnej fali młodych wykształconych bez pracy w swoim fachu tak jak to jest teraz.
Yason
Wykształcenie wylształceniem... wydaje mi się, że ludzie źle podchodzą do studiowania jako takiego. Trzeba sobie uświadomić, że studia są oczywiście czasem to pogłębiania wiedzy na dany wycinek wiedzy, ale przede wszystkim powinny być czasem na zdobywanie doświadczenia zawodowego.
Oczywiście rozumiem, że każdy kierunek jest inny, jedne mniej zajmujące inne bardziej, ale bez przesady. Ja osobiście jestem mgr chemii co prawda po uniwerku, ale w wakacje starałem się załapać na jakieś staże albo praktyki nawet i te bezpłatne. Fakt było się murzynem do czarnej roboty, ale byłem tego świadomy i wiedziałem, że to może zaprocentować w przyszłości.
Tak też się stało, bo obronie prace znalazłem w ciągu 2 tyg. A co do wyników na studiach orłem nie byłem, średnia 4.0 była ale bez wielkiego napinania się na wyniki. Bo nikt Cie podczas rozmowy kwalifikacyjnej o to nie będzie pytał. Chyba, że podczas rozmowy na doktorat.
ncf
QUOTE(Yason @ 16-08-2011, 9:42) *
Wykształcenie wylształceniem... wydaje mi się, że ludzie źle podchodzą do studiowania jako takiego ...


"Najbogatsze nieuki świata" smile.gif
Yason
QUOTE(ncf @ 16-08-2011, 23:21) *


Wszystko świetnie, tylko zauważ ile jest takich osób, którym rzeczywiście się udało? Garstka, ale fakt może taka możliwość istnieje może pocieszyć niektórych smile.gif
To jest wydanie "lo-fi" naszego forum. Aby przejść do wersji z obrazkami, formatowaniem i innymi ozdobnikami kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2014 Invision Power Services, Inc.